Weekend w Portugalii – Lizbona

Weekend w Portugalii zakładał dwie lokalizacje: Lizbonę i Porto. Wylądowaliśmy najpierw w stolicy Portugalii, by powłóczyć się po mieście, spróbować słynnych ciastek i przejechać się równie słynnym żółtym tramwajem z numerem 28. Dowiecie się, co nam się podobało, a za co dajemy Lizbonie dużego minusa.

weekend w Portugalii - Lizbona

Weekend w Portugalii – Lizbona – co zobaczyć

W Lizbonie przede wszystkim oczarowują kamienice wyłożone misternie płytkami ceramicznymi. Jeśli dołożymy do tego malutkie uliczki, tworzy się naprawdę piękny obrazek miasta. Lizbona nieźle nas też przećwiczyła kondycyjne – co chwilę górka, z górki, górka, z górki, ale taki układ miasta stwarza super miejsca widokowe, z których z kolei panorama wprawiała nas w zachwyt.

Nie potrafię się zdecydować, który punkt widokowy był najlepszy. Każdy miał to, co oczekiwałam: całe miasto u moich stóp. Co prawda wejście na prawie każdy plac widokowy nie było wcale łatwe i spaliło z nas trochę kalorii, ale czerwone dachówki i białe domki rekompensują wszystko.

Weekend w Portugalii - Lizbona Weekend w Portugalii - Lizbona Weekend w Portugalii - Lizbona

By te kalorię uzupełnić, udaliśmy się do piekarni o nazwie Manteigaria, gdzie podawane są jedne z najlepszych pasteis de natas. Ten słynny portugalski przysmak to nic innego jak babeczki z masą budyniową, ale faktycznie smakują wybornie. Próbowaliśmy też tych „marketowych” i naprawdę czuć różnicę. Piekarnia mieści się w samym centrum Lizbony i łatwo ją rozpoznać po sporej kolejce chętnych do skosztowania ich specjałów.

Głównym punktem programu była oczywiście przejażdżka wspomnianym już przeze mnie żółtym tramwajem. Naczekaliśmy się trochę w pełnym słońcu w kolejce, ale dla nas była to praktycznie historyczna chwila. Kolejną atrakcją Lizbony był Most 25 Kwietnia. Most ten swoją budową bardzo przypomina Golden Gate w San Francisco. Można zobaczyć jego konstrukcję od środka, przeczytać historię powstania, a także wyjść na przeszkloną platformę widokową na wysokości metrów.

Lizbona słynie z wind. Stanowią one także punt widokowy na miasto. Panorama miasta z windy Santa Justa była jedną z piękniejszych. Wjazd windą przede wszystkim przetestował nas pod względem cierpliwości. Kolejka przeogromna,  ale w sumie nawet w tej kolejce idzie się bawić,  bo miejscowi grajkowie nie tylko pilnowali porządku,  ale także na wesoło przygrywali. I teraz zdradzę Wam tajemnicę. Cenną informację. Wcale nie trzeba było stać te 1.5 godziny. Wystarczyło posłuchać młodego,  obdartego,  pewnie i bezdomnego człowieka.

Windą do nieba

Podszedł do nas, gdy staliśmy na samym końcu kolejki. Powiedział, że możemy wjechać inną windą i to za darmo. I teraz nasze stereotypowe myślenie. Na pewno nas okradnie z całą swoją bandą albo wydębi kasę i szukaj wiatru w polu. Stwierdziliśmy, że postoimy. Kiedy wjechaliśmy już windą, popatrzeliśmy na miasto i stwierdziliśmy, że schodzimy. Wtedy natrafiliśmy na windę, taką zwykłą, jak w hotelach i zjechaliśmy nią do sklepu z pamiątkami, który był… na wprost kolejki do widy Santa Justa! Czyli nie musieliśmy stać w tej kolejce, nie musieliśmy płacić, wystarczyło posłuchać tego młodego gościa. Chociaż wtedy ominąłby nas fakt podróży samą windą.

Weekend w Portugalii - Lizbona Weekend w Portugalii - Lizbona

Weekend w Portugalii – Lizbona – śmieciowy problem

Tak naprawdę minus jeden, ale konkretny. Śmieci. Miasto jest strasznie zaśmiecone. Nie wiem, czy to kwestia wąskich ulic i braku możliwości wjazdu śmieciarek, czy może mentalności ludzi, ale śmieci jest naprawdę dużo. Niektóre ulice przypominały praktycznie śmietnisko. Najgorzej było właśnie w samym centrum, bo okolice choćby Mostu 25 Kwietnia były już przyjemniejsze. Nie uwieczniłam tego śmieciowego problemu. W sumie zrobiłam jedno zdjęcia, które w dodatku jest mocno rozmazane. Chyba po prostu chciałam się tego brzydkiego obrazka z głowy pozbyć.

Weekend w Portugalii – Lizbona – informacje praktyczne (maj 2018)

  • koszt wejścia do muzeum Mostu 25 Kwietnia i na platformę to 6 EUR
  • przejazdu tramwajem numer 28 to koszt w wysokości 2,90 EUR, ale warto zainwestować w bilet 24h, obejmujący tramwaje, autobusy, metro i windy (które również są płatne) – koszt 6,30 EUR. Jeśli planujecie też korzystać z promów Transtejo do Casilhas, zapłacicie 9,35 EUR.
  • ciastka Pasteis de Nata kosztują około 1 EUR/szt. (w supermarketach taniej)
  • z lotniska do centrum dostaliśmy się metrem, koszt 1,45 EUR
  • w Portugalii kawa jest mała, ale bardzo mocna
  • w Lizbonie można zjeść przepyszne lody w lodziarni Nannarella
  • Portugalia jest dość przystępna cenowo w porównaniu do innych europejskich dużych miast
  • lecieliśmy z Berlina,  kiedy w Polsce z racji weekendu majowego szalały ceny,  loty z Berlina były dużo tańsze
  • polecamy obejrzeć film dokumentalny Feed Phil

Tak naprawdę po Lizbonie się po prostu włóczyliśmy i chyba to miało największy urok. Nie mieliśmy jakiegoś napiętego, konkretnego planu. Pogoda (maj 2018) była przepiękna i sprzyjała naszym wędrówką. Lizbona co prawda z naszej wyjazdowej pięcioosobowej grupy znalazła tylko jednego zwolennika, bo resztę kupiło całkowicie Porto, nie mniej jednak stolica Portugalii jest warta uwagi.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o