Wczasy all inclusive w Egipcie w Marsa Alam

Wczasy all inclusive w Egipcie w Marsa Alam – jedni wyśmieją, inni będą przedstawiać swoje teorie o zmarnowanym czasie podróży. Choć uwielbiam planować, przygotowywać sobie wyjazd od A do Z, lubię też po prostu, po ludzku wypocząć. Na plaży, nad brzegiem morza, przy basenie, nie robić nic, łapać promienie słońca. Dziewięć miesięcy 2018 roku pod niektórymi względami dało mi mocno w kość. Potrzebowałam się zresetować, potrzebowałam odpoczynku w takim prostym tego słowa znaczeniu. Nie chciałam podbijać świata. Ja chciałam poczuć słońce, beztroskę, radość i niech ktoś inny trochę za mnie planuje. Wybór all inclusive w Egipcie był strzałem w dziesiątkę. To moje drugie spotkanie z Egiptem. Czy mój wypad all in ograniczał się tylko do rozkładu śniadań, obiadów, kolacji, drinków i animacji? Czy utknęłam na tydzień w hotelu i poza jego ścianami nie widziałam nic? A gdzie tam! To jeden z lepszych i owocniejszych wyjazdów!

wczasy all inclusive w Egipcie

Nie takie wczasy all inclusive w Egipcie straszne, jak je malują

Po pierwsze: tanio. Naprawdę zapłaciliśmy niewiele za tygodniowy pobyt z pełnym wyżywieniem w super hotelu, gdzie niczego mi nie brakowało. Po drugie idealne miejsce: chciałam mieć plażę, chciałam mieć rafę koralową do snurkowania, chciałam mieć pustynię, chciałam baseny, zjeżdżalnie i animacje dla dzieci, chciałam dobre jedzenie i wszystko to miałam. Nikt mnie nie zmuszał ani nie zamknął, żebym non stop w hotelu siedziała i tylko do niego się ograniczała. Przede wszystkim korzystałam z tego, co Egipt ma najpiękniejszego, czyli podwodnego świata, ale też wybraliśmy się quadami na pustynię, popłynęliśmy statkiem posnurkować w innych miejscach niż tylko przy hotelowej plaży. Przede wszystkim chodziliśmy na spacery, niektórzy z nas nurkowali. Wczasy all inclusive nas w żaden sposób nie ograniczały, a nawet trochę ułatwiały – jedzenie było, atrakcje też, a to tym bardziej ważne, jeśli jedziesz z dziećmi. Wczasy all inclusive w Egipcie jednak nie są takie straszne, jak je malują.

Nazwa warta zapamiętania – The Three Corners Sea Beach Resort

Z samolotu widać praktycznie pustynię. Gdzieś tam zauważamy zielono-niebieski punkt. To nasz hotel. Jak się później okazało, jeden z lepszych, w jakim byłam. Dlaczego? Hotel The Three Corners Sea Beach Resort to przede wszystkim duża plaża z dostępem do rafy zarówno z brzegu, jak i pomostu, ogromna przestrzeń, ogrody, funkcjonalne pokoje z balkonami, tarasami, smaczna i zróżnicowana kuchnia. Co najważniejsze, hotel jest idealny dla pasjonatów wodnych szaleństw: morze, baseny, aquapark, zjeżdżalnie wszelkiego rodzaju. Ogromy plus, że ten resort jest otwarty, nie jest ogrodzony murami przed resztą świata. Jeśli nie chcemy być ograniczeni tylko do hotelowej plaży, to idąc w bok od hotelu nabrzeżem przez pustynię jest ładna zatoczka, gdzie także można popływać, posnurkować – to właśnie tam widziałam ogromne muszle we wodzie.

Hotel wybraliśmy pod względem atrakcji zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Jechaliśmy z przyjaciółmi i ich dziećmi, więc zależało nam, aby dzieciaki nie suszyły głowy swoim rodzicom tekstami typu „nudzi mi się”. The Three Corners Sea Beach jest idealnie zorganizowany dla dzieci. Miały swój klub malucha, w restauracji była strefa malucha z odpowiednim menu, były animacje ukierunkowane na najmłodszych oraz osobny basen z mnóstwem zjeżdżalni i wodnych atrakcji. Od razu uprzedzę, że nie jest tak, że to dorośli będą się nudzić. Animacje są dostosowane do różnych grup wiekowych. Dla dorosłych jest duży basen, jest bar z muzyką na żywo, jest dyskoteka, jest szisza bar. Baseny to także ogromna zaleta hotelu. Aquapark i basen główny są w różnych miejscach. Jeśli ktoś nie lubi rozbieganych, rozwrzeszczanych dzieci, to idzie na główny basen. Chociaż z autopsji powiem, że na basenach dla dzieci panował większy spokój niż na tych głównych.

I największa zaleta The Three Corners Sea Beach – ludzie! Najlepszy, najpogodniejszy, najmilszy personel hotelowy świata. Nie chcę im tylko słodzić. Nie chcę wychwalać pod niebiosa, bo wady zawsze się znajdą, jak chociażby nasze ciężko zamykające się drzwi tarasowe, ale całą niezapomnianą atmosferę tego miejsca, która sprawia, że człowiek naprawdę czuje się dobrze, że chce zostać i wypoczywa, tworzą pracujący tam ludzie. Z pewnością tam wrócę.

Marsa Alam

Zawsze powtarzałam, że jeśli wybiorę się na wczasy all inclusive do Egiptu, to wybór padnie na Marsa Alam. Czemu? Podobały mi się pustynne klimaty tego miejsca. Pustynia zawsze była najbardziej godnym uwagi dla mnie miejscem. Ogrom pustego, surowego terenu. Marsa Alam przede wszystkim nie ociekał kiczem, nie wydawał się być sztucznie tworzony, chociaż jest to miejscowość wypoczynkowa. W rzeczywistości wygląda to trochę tak: pustynia – pustynia – hotel – pustynia – hotel – pustynia – pustynia… W przeciwieństwie do piasków pustyni, Marsa Alam ma także podwodny kolorowy świat. O pustyni i rafie będzie osobno, ale na zachętę…

Morze, rafa, plaża, pustynia

Morze Czerwone z przezroczystą wodą. Piękna rafa dostępna już od brzegu lub pomostu. Z pomostu wchodzi się od razu w głębsze wody, ale rafa też od razu bardziej kolorowa, większa. Podczas snurkowania widzieliśmy też mureny i płaszczki. Z brzegu więcej małych kolorowych rybek, jeżowców, a nawet skrzydlic. Jedyny minus to dość duże fale rozbijające się o tę brzegową rafę, więc trzeba mieć wzmożoną czujność, oraz niestety wiatr, który w niektóre dni sprawiał, że zejście z pomostu było zabronione.

Plaża długa, z leżakami, parasolami, osłonkami. Część brzegu skalista i o dziwo dość piaszczysta. Miejsc nie brakowało nawet dla naszej dość dużej gromady. Jeśli komuś to nie wystarczyło, można było iść na bardziej „dziką” plażę, która znajdowała się poza terenem hotelu. Wystarczył krótki spacer kawałkiem pustynnego terenu. Na tej plaży leżało pełno muszelek. Za to pod wodą kryły się ogromne muszle. Na pustynnym terenie przy hotelu widziałam też przepiękny zachód słońca. Chyba najpiękniejszy w życiu.

Wczasy all inclusive w Egipcie nie muszą być nudne, oklepane, schematyczne. Wczasy all inclusive w Egipcie mogą być niezapomnianym wyjazdem, przygodą (poczekajcie na wpis o rejsie statkiem do Coral Garden).

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
RenatamagneszpodrozyOla | Chasing Colors Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola | Chasing Colors
Gość
Ola | Chasing Colors

Rozumiem i szanuję taką potrzebę resetu, ale właśnie jestem na Korfu z tym samym zamiarem po długich 9 miesiącach i też all in i tylko mnie to upewniło, że to zupełnie nie moja bajka 🙂 Jak tutejsze koty, wolę chodzić własnymi drogami. Dobrze, że pobyt się udał i wypoczęliście. 🙂 Miejsce ze zdjęć też wygląda super i ma wszystko czego potrzeba na takim wypoczynku. 🙂

Renata
Gość
Renata

Jestem oczarowana swiatem podwodnym bylam w maju w marsa alam w jaz lammaja moje pierwsze cudne wakacje