Sanktuarium Słoni Phuket – Tajlandia

Sanktuarium Słoni Phuket – Tajlandia (Elephant Jungle Sanctuary – EJS), powiem szczerze – tylko dla tej nazwy poleciałam na Phuket. Zewsząd grzmiało, że wyspa pełna turystów, mało tajska, przereklamowana, itd. Wiedziałam, że Chiang Mai tym razem nie zobaczymy, a zależało mi, by odwiedzić sprawdzone sanktuarium słoni. Wybór stał się oczywisty – EJS Phuket.

Sanktuarium Słoni Phuket

Dlaczego Sanktuarium Słoni EJS Phuket?

Sanktuarium Słoni Phuket cieszyło się dobrą opinią w internecie, na forach, pośród blogerów. Nie chciałam oglądać słoni w cyrkach, na łańcuchach. Słoni, które przeszły katusze, które „miały łamanego ducha” – phajaan – zabierane matce małe słoniątka, trzymane na uwięzi, karcone hakiem, bite tak długo, póki nie staną się całkowicie posłuszne.

Tajlandia bezsprzecznie kojarzy się ze słoniami. Chciałam zobaczyć je, jednak nie w cierpieniu. Kupiłam bilet do EJS jeszcze w Polsce przez internet. Zapewniano odbiór z wybranych hoteli, określonych miejsc, wyżywienie, wodę i dzień ze słoniami. Pieniądze wydane na bilet miał być przeznaczone na zakup leków i żywności dla przebywających w sanktuarium zwierząt. Zakupić można wejście na pół dnia ze słoniami w godzinach rannych lub pół dnia w godzinach popołudniowych, można też kupić bilet na cały dzień włącznie z trekkingiem po dżungli. Bilet tani nie jest. Koszt dla osoby dorosłej w wersji, którą wybrałam, a więc pół dnia od rana to 2500 bahtów. Jednak przeżycie bezcenne!

Jak Sanktuarium Słoni Phuket wygląda od środka?

Sanktuarium Słoni Phuket to wydzielony teren w dżungli. Zabrano nas w niewielkich grupkach spod określonych miejsc i pickupami przewieziono na teren sanktuarium. Słonie przechadzały się po terenie, a nam kazano poczekać pod wiatami, aż zbierze się cała grupa. Nie wiem, kto był bardziej ciekawski – my czy słonie, ale po chwili już staliśmy blisko tych majestatycznych, niesamowicie pięknych zwierząt i zbieraliśmy najcudowniejsze wspomnienia, doświadczając przy tym najpiękniejszych momentów życia.

Na początek poznaliśmy historię Sanktuarium Słoni Phuket, jego rolę, kilka historii pozostających pod opieką słoni,  a także bardzo ważny temat, czyli dlaczego na słoniach nie można jeździć. Później musieliśmy przynieść kosze i wiadra owoców (banany, arbuzy) oraz trzcinę cukrową, żeby nakarmić słonie. Każdy mógł zrobić sobie zdjęcie, pogłaskać szorstką, a zarówno delikatną skórę zwierzęcia. Obsługa także robi zdjęcia, które potem są do pobrania na Facebooku. Na koniec chyba największa frajda. Wspólna kąpiel ze słoniami, smarowanie błotem, szorowanie, pielęgnacja. Radość przeogromna!

Czy jest się czym martwić?

Nie zauważyłam żadnych łańcuchów, śladów po nich, ran, a wierzcie mi, wścibska ze mnie baba. Nie zauważyłam, aby któryś z opiekunów karcił czy zmuszał do czegoś zwierzęta. Wprost przeciwnie – widziałam niesamowitą więź słoni z opiekunem. Odbierałam wszystko pozytywnie, a specjalnie nie nastawiałam się tak. Chciałam wyszukać jakąś nieprawidłowość, ale jej nie znalazłam, no może poza tym, że to słonie ze straszną historią, które nie żyją jednak do końca na wolności, które w życiu wiele przeszły, które poniekąd nadal są turystyczną atrakcją. Mam jednak nadzieję, że się nie mylę, że faktycznie dołożyłam się do ich opieki, do powrotu chociaż skrawka normalności i wolności w ich życiu, że ten i tak turystyczny biznes jednak robi coś dobrego, bo chyba lepiej kąpać te słonie, karmić je, niż jeździć na nich czy klaskać w rytm cyrkowej muzyki, kiedy robią nienaturalne i niebezpieczne akrobacje.

Słonie to niesamowicie inteligentne zwierzęta, które powinny żyć na wolności, a w Tajlandii około 70% niestety zasila szeregi nieetycznych rozrywkowych uciech dla turystów i póki wesoły biały człowiek będzie chętnie płacił za przejażdżki na grzbietach słoni, rząd Tajlandii będzie mocno przymykał oko na złe warunki i złe traktowanie zwierząt. Błędne koło, które możemy przerwać, wybierając świadomie. Twoja radość z jazdy na słoniu równa się ból, cierpienie, bicie, zastraszanie, tylko że słoń ci tego głośno i wyraźnie niestety nie powie…

*część zdjęć pochodzi z fanpage EJS na Facebooku z dnia, w którym byłam w Sanktuarium

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
magneszpodrozyKuba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba
Gość
Kuba

Świetne zdjęcia ze świetnej podróży!
Pozdrawiam Kuba