Podsumowanie 2017

To
nie był zwykły rok. To był rok pełen zmian i to takich o 180 stopni.
Rok najwspanialszej i najdalszej podróży, jak do tej pory. Rok pięknych
widoków, zachwytów, momentów, które łapały za serce, ale też rok łez i
stresu. W 2017 wydarzyło się wiele.

 

 

Zaczęło
się z przytupem. Zmiana pracy, zmiana miejsca zamieszkania. Ogrom
stresu z urządzeniem mieszkania, szukaniem nowej pracy. Czas mijał od
sklepów z meblami, farbami, dekoracjami poprzez wysyłaniem CV i
kolejnymi rozmowami o pracę. Do tego dopadła mnie jakaś dziwna
nostalgia, tęsknota za starym domem, za rodzicami, bratanicą. Chyba zbyt
dużo zmian rzucił los na osobę, która (o ironio!) zmian nie lubi w
ogóle! Wyjazd do Brazylii, do Rio de Janeiro okazał się więcej niż
zbawienny. Otworzył on pewną nową, czystą kartę mojego życia. Rio to
najwspanialszy, najdalszy wyjazd w moim życiu. Miasto jest przepiękne,
zróżnicowane, niesamowite! Bywało KOLOROWO, bywało ZIELONO, poznało się też CIEMNĄ stronę miasta i NAJPIĘKNIEJSZĄ. Odhaczyłam typowe SYMBOLE i ATRAKCJE miasta. Każdego dnia cieszyłam się słońcem, latynoską muzyką, smacznym jedzeniem i  PLAŻAMI. Udało nam się zobaczyć jeszcze stolicy Holandii wykorzystując czas między jednym a drugim lotem.

 

Później
było spokojniej. Wróciłam do nowego mieszkania, do nowej pracy. Nie
miałam dość dużo urlopu, aby szaleć z wyjazdami, ale udało mi się
wyjechać weekendowo i to nawet kilka razy do moich ukochany Czech.
Okrywałam ich nowe, atrakcyjne oblicza. Wzięłam udział w SAFARI, spacerowałam pośród DRZEW, podziwiałam INDUSTRIALNE i ARCHITEKTONICZNE cuda czeskich miast. W Polsce udało mi się zdobyć kolejny szczyt — ŚNIEŻNIK i zobaczyć Jaskinię Niedźwiedzią.

 

Koniec roku zasypał mnie wyjazdami. Najpierw WINOBRANIE. Wykorzystując resztki słońca, kolorowej jesieni, na totalnym spontanie pojechaliśmy do Niemiec zobaczyć słynny MOST DIABŁA. Miejsce mnie oczarowało, przeniosło w świat baśni. Najchętniej obejrzałabym je o każdej porze roku.
Kiedy
w Polsce wiały orkany, było zimno, ja wygrzewałam się w słońcu
Kalabrii. Uwielbiam Włochy. Mam na punkcie tego kraju bzika. Uwielbiam
ich język, kuchnię, piłkę nożną, cudowne, malownicze miasteczka. TROPEA,
miasto wyrzeźbiona na klifie skradło nie tylko moje serce, ale także
osób mi współtowarzyszących. Pokochałam czubek włoskiego buta, nawet
jeśli ma on kilka rys i zniszczeń.
W listopadzie, krótko po powrocie z Włoch, wyjechałam do LONDYNU.
Był to wyjątkowy i niepowtarzalny wyjazd, bo z moją mamą, dla której
otwarłam ja białą, czystą, podróżniczą kartę. Był to wyjazd jej pierwszych razów. I
choć Londyn poskąpił nam słońca, ona promieniała tego weekendu nawet od
słońca jaśniej.

 

Kiedy
zaczynałam prowadzić bloga miałam tylko jedno marzenie, żeby choć jedna
osoba mi towarzyszyła i go czytała. Dziś wiem, że są Was setki. Cieszę
się na każdy komentarz, na każdą wiadomość. Na liczne udziały konkursach
i dyskusjach. Cieszę z każdej współpracy jaką podjęłam w 2017 roku – NAUKA, MARZENIA, OCHRONA, PIENIĄDZE, WIZY
To była czysta przyjemność móc brać udział w tych kampaniach, czy
projektach, a zwłaszcza w projekcie ZIELONA MAPA. Ale najbardziej cieszę się, że kogoś inspiruję, że słucha
moich rad, opowieści, ogląda zdjęcia, że wyjeżdża, że przybywa
znajomych, którzy jadą gdzieś ze mną, że zarażam ich podróżowaniem, bo
podróżować to żyć i warto kolekcjonować podróżnicze momenty,bo to je
będziemy zawsze najbardziej wspominać.
Rok
2017 zakończę także zagranicznym wyjazdem. Będę w… no właśnie, ciągle nie mogę zdecydować gdzie. Nowy Roku 2018
bądź dla mnie trochę spokojniejszy, ale podróżniczo dawaj mi jak
najwięcej wyzwań i doznań.

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
światoholiczkamagneszpodrozyMathsFlightsBo moje życie to podróż Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bo moje życie to podróż
Gość

Hej.Piękny i przede wszystkim OWOCNY rok. Stres związany ze zmianą miejsca zamieszkania i pracy jest ogromny.Coś o tym wiem.Kilka lat temu zrobiłam to wszystko w jeden weekend! Teraz zmierzam ku podobnym decyzjom! Wspaniałych podróży i wielu nowych magnesików Ci życzę��Martyna.

MathsFlights
Gość

U mnie rok ten także wiązał się ze sporymi zmianami. Zmianami, których gdzieś tam od dłuższego czasu już chyba potrzebowałem, ale ciągle brakowało odwagi. Zmiany bardzo pozytywnie wpłynęły na moje podróżowanie, a co za tym idzie – rekordowe 22 loty w tym roku, w tym upragniona Tajlandia liniami Emirates! Czyli dokładnie to, co sobie wymarzyłem pod koniec ubiegłego roku!

Samych pozytywnych momentów w 2018 roku i wielu, niezapomnianych podróży! 🙂

światoholiczka
Gość

Zobaczyć ten most to moje marzenie! Może kiedyś uda się zrobić dłuższego tripa na zachód, tak przy okazji zahaczyć 😉