Plaże Phuket – Kamala Beach i Surin Beach

Plaże Phuket – wpisywałam w Google i szukałam najlepszej. Takiej, która powali mnie z nóg, na której doświadczę tego uczucia, co na Karaibach. Jak wiecie, Phuket wybrałam tylko dla słoni, bo Google podrzucało zupełnie inne wyspy w odpowiedzi na moje plażowe pytanie. Słonie wygrały, wyboru Phuket nie żałuję i choć plaże były zupełnie inne niż na Karaibach, to miały swój urok w tym, bądźmy szczerzy, mocno turystycznym, lekko nawet kiczowatym miejscu, jakim jest Phuket.

plaże Phuket

Na Phuket przylecieliśmy Air Asia w strugach deszczu, właściwie podczas potężnej ulewy. Wszyscy rzucili się na okrutnie drogie taksówki (nawet 1500 Bahtów!!!), tylko my, jak to przystało na kombinatorów roku stwierdziliśmy, że nie damy z siebie tyle zedrzeć  i kiedy ja pilnowałam dobytku w postaci dwóch sfatygowanych plecaków, druga połowa ekipy biegała w strugach deszczu i szukała alternatywnego, i tańszego transportu. Warto było te minuty pobiegać, bo znaleźliśmy taksówkę za 600 bahtów. Brawo my! Kiedy dojechaliśmy do hotelu, po deszczu nie było już ani śladu, a my ruszyliśmy na nocne zwiedzanie 7 Eleven. Kamala Beach musiała poczekać.

Plaże Phuket – Kamala Beach

Kiedy już zdecydowałam się posłuchać trochę Google przy wyborze plaży na Phuket, mocno zasugerowałam się wpisem na blogu Globtrotera, postawiliśmy na nocleg przy Kamala Beach. Sama plaża ładna, otoczona wzgórzami, czysty, miękki piasek, las plam, pod którymi można było schować się od palącego słońca. Cisza, spokój. Nic tylko leżeć, czytać książkę i ładować baterie. Pięknie prezentowała się podczas odpływu i zachodu słońca. Muszę przyznać, że super położenie ma przy tej plaży hotel Novotel, który możecie przejrzeć i zarezerwować TUTAJ . Z kompleksu rozpościera się piękny widok zarówno na plażę, jak i morze. Hotel jest nowoczesny, ale zarazem wpasowany w otoczenie.

Żeby jednak nie było tak cukierkowo, to choć serce boli, na plażę trafiłam trochę okrężną drogą, właściwie na sam jej początek albo koniec, zależy jak patrzeć, z miejsca gdzie raczej nie zaglądają turyści i przeraził mnie ogrom nagromadzonych śmieci: plastikowe butelki, pudełka, papierki. Straszne. Z jednej strony plaża naprawdę piękna, bajkowa z drugiej jednak – zwykłe mini wysypisko śmieci. To samo miałam na wspomnianych Karaibach. Plaże magiczne, aż się nie chciało wierzyć, że mogą być prawdziwe, wydawałoby się, że są sztuczne. Sztuczne, ale tworzywa leżały kilka kroków dalej od tych baśniowych obrazków…

Plaże Phuket – Surin Beach

Wróciliśmy z Sanktuarium Słoni, chcieliśmy jeszcze poplażować, ale dla odmiany na innej plaży. Kamala spełniła po części nasze wymogi, ale brakowało mi tej rajskości, której tak bardzo szukałam. Znalazłam ją na Surin Beach. Miękki piasek, las palmowy, urokliwe kamieniste zatoczki. Coś pięknego! Z Kamali dojechaliśmy tuk tukiem. Nie jest to niestety tani wyczyn (koszt 500 bahtów, a przy panującej zmowie cenowej negocjacje nie mają sensu, bo od każdego z kierowców usłyszymy tę samą cenę, przynajmniej tak było w naszym przypadku), zresztą jak na całym Phuket, a powrót zapewniły nam nasze nogi. Warto było. Widoki z trasy na pobliskie plaże sprawiły, że oniemieliśmy z wrażenia. Uważać jedynie trzeba było na pędzące motory, skutery i samochody. Pierwsze zdjęcie, wyróżniające wpis, pochodzi właśnie z punktu widokowego po drodze. Przyznajcie sami, warto było maszerować te kilka kilometrów w upale i spalinach?

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
marta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
marta
Gość
marta

piekne zdjecia