Paryż – wymarzone urodziny pod wieżą Eiffla

Paryż to najpiękniejsze miasto jakie widziałam.
Dla mnie Paryż jest miastem tysiąca naj. Zakochałam się w nim od pierwszego
wejrzenia i ciągle je kocham z całego serca, sił, duszy, a w głowie kłębią się
cudowne wspomnienia. Na razie Paryża z piedestału nic nie jest w stanie
strącić.

Wiecie, że teraz możecie spędzić wymarzony czas w Paryżu i zapłacić mniej? 

Paris City Pass to nowy projekt, który obejmuje wszystko, co turyści chcą odwiedzić podczas podróży do Paryża:

– Bilety z możliwością pominięcia kolejki do Luwru
– Bilety z możliwością pominięcia kolejki na rejs po Sekwanie
– Bilety z możliwością pominięcia kolejki na Montparnasse
– Metro Card na 3 dni na przejazdy w Paryżu (jeśli wybierzecie tę opcję)
– Transfer z lotniska z lotniska Orly lub Charles de Gaulle
– 20% zniżki na wszystkie muzea, atrakcje turystyczne, wycieczki z przewodnikiem i inne wycieczki po Paryżu!!! Nawet Disneyland!

Niezwykle wygodny City Pass Paryż oferuje wstęp do najsłynniejszych miejsc w mieście, transfer z lotniska oraz zniżki na niezliczone atrakcje miasta. Co więcej, otrzymasz wszystko pocztą elektroniczną, dzięki czemu nie tracisz czasu na odbiór po przyjeździe (z wyjątkiem karty metra).  Jeśli zdecydujesz się na opcję z kartą na metro będziesz mógł korzystać z bezpłatnego transportu w Paryżu doskonałą siecią metra. Kartę należy odebrać po przyjeździe do Paryża, ponieważ jest to karta na mikro chip, nie można jej wysłać e-mailem. Punkt odbioru znajduje się w pobliżu muzeum Luwr, które i tak będziesz  przecież taniej zwiedzać. 
Paris City Pass jest o 50% tańsza niż jakakolwiek inna paryska karta miejska, bo zawiera tylko to, co 95% osób chce odwiedzić.
Po więcej informacji i zakup karty klikajcie —> PARIS CITY PASS

Paryż jest wart zwiedzenia, a City Pass tylko to zwiedzanie ułatwia.
MOJE WYMARZONE URODZINY

Bilet lotniczy, autobus, hotel

Bilet lotniczy zarezerwowałam u przewoźnika
Wizzair. Z
lotniska Paryż Beauvais do Porte Maillot jechałam autobusem.
Transport zajmuję ponad godzinę. Jest bardzo dobrze zorganizowany. Przejazd
kosztował mnie 16 Eur za 1 osobę dorosłą w jedną stronę. Bilety można kupić
online, w automacie na zewnątrz lotniska lub w Porte Maillot.   Bilety
kupiłam już w Polsce i zapłaciłam przelewem korzystając ze strony 
Nocleg zarezerwowałam w hotelu Amelie, który znajduje się w 7 dzielnicy. Od początku planowania wyjazdu założyłam,
że wolę dać więcej za hotel, bo nie będę korzystać z metra, którego osobiście
nie cierpię. Ja zwiedzam miasto na swoich własnych nogach. To właśnie wtedy
mogę je dokładnie poznać, odkryć coś ciekawego, poznać kogoś ciekawego lub po
prostu sobie patrzeć, podziwiać okolice. Na ceny biletów za przejazd metrem
nawet nie patrzyłam. Chciałam hotel tak zlokalizowany, abym miała w miarę
blisko do najważniejszych punktów miasta.  I znów miałam niesamowite
szczęście, bo akurat na booking.com
była promocja na hotel Amelie (cenowo teraz jest niestety o wiele gorzej),
który okazał się strzałem w dziesiątkę. Schludny, skromny, czysty, uroczy, ze
świetną lokalizacją i „rzut kamieniem” od wieży Eiffla.
Z mapą w ręku, plecakiem na plecach i w wygodnych
butach  ruszyłam …

Łuk Triumfalny

Z Porte Maillot, miejsca gdzie zatrzymuje się
autobus z lotniska pieszo wyruszyłam do hotelu po drodze mijając Łuk
Triumfalny.

Wieża Eiffla

Chyba piękniejszego prezentu nie mogłam sobie
wymarzyć! Urodziny pod wieżą Eiffla z kieliszkiem francuskiego wina. Nie
potrafię opisać swojego zachwytu nad wieżą. Sama zadawałam sobie pytanie:
„Jak może mnie zachwycać  taka kupa złomu?”. Naprawdę takie
pytanie sobie zadałam 🙂 Ale zachwycała! Urzekła mnie na 100%! Oświetlona nocą
totalnie zawładnęła mną. Byłam przeszczęśliwa. To na Polach Marsowych spotykały
się setki osób, było gwarno, mnóstwo ludzi leżało na kocach i rozmawiało,
robiło sobie zdjęcia, jadło kolację, piło szampana, wino. Jedyne co mi się nie
podobało, to sprzedawcy podchodzący co minutę z winem, szampanem, jakimś
świecącym cudem, itp. Wejście piesze na wieżę na 1 i 2 piętro w cenie 5 Eur od
osoby dorosłej. Straszne kolejki, bo ochrona dokładnie sprawdza
plecaki,torebki, czy ktoś nie wnosi butelek, noży, itp. Ja wchodziłam nocą.
Dlaczego wchodziłam, a nie wjeżdżałam windą, choć tak też można? Winda + metro
= zło 🙂

Luwr

Wejście do Luwru kosztowało mnie 12 Eur. Przed
głównym wejściem do Luwru straszne kolejki, ciągnące się dosłownie kilometrami,
ale wcześniej szukając informacji o tym muzeum natrafiłam na wzmiankę, że wejść
można także pod piramidą i to właśnie tam bez kolejek, problemów udało mi się
dostać do kasy, a potem już na podziwianie Mona Lisy. Co koniecznie trzeba
zobaczyć? Mona Lisę, która ma ochronę niczym prezydent USA i przy której kłębią
się Japończycy, co sekundę strzelając zdjęcia, a ta za kuloodporną szybą
podśmiechuje się tylko, Wenus z Milo, a także przepiękną salę Napoleona.

Most zakochanych

Ach, te kłódeczki.

Katedra Noter Dame i
bazylika Sacre Coeur
Paryskie kościoły mają to do siebie, że na
zewnątrz robią niesamowite wrażenie, jednak wewnątrz oprócz ławek, krzeseł, z
jednego obrazu i paru świeczek nie ma nic. Nie są takie „bogate” jak
kościoły w Polsce.

Ogrody Luksemburskie

Miejsce odpoczynku. Oaza spokoju. Ogrom kwiatów.
Pełno ludzi odpoczywających na krzesłach, leżakach. Grają w karty, czytają,
jedzą lunch. Zdecydowanie spokojniej i ciszej niż na Polach Marsowych.

 

Moulin Rouge i Plac Pigalle

Trochę mnie zawiodło. Spodziewałam się czegoś
większego na wielkim placu. Ciasno, przy ulicy, pełno samochodów i gdzie te
kasztany?!

Pompidou

Oglądałam tylko z zewnątrz. Ciekawa
infrastruktura – rurki, tunele, kolorowo.

Pere Lachaise

Najdalszy punkt na mojej mapie. Aby tam dotrzeć i
wrócić do hotelu nabawiłam się odcisków i obtarć, i już prawie z metra
skorzystać chciałam 🙂 Miejsce spoczynku m.in. Fryderyka Chopina i Jima Morrisona.

Jedzenie i pamiątki

Paryż okazał się dla mnie cenowym horrorem jeśli
chodzi o jedzenie w restauracjach.  Powiem wprost – za drogo, zdecydowanie
za drogo. Ratunkiem dla mojego żołądka okazały się markety, w których kupowałam
gotowe sałatki, jogurty, wodę, sery pleśniowe i wino (dwa ostatnie akurat
wychodziły tanio), a także lokalne piekarnie ze świeżymi bagietkami i
rogalikami. Nie jadłam ślimaków, żab, zupy cebulowej. Nie jestem fanką kuchni
francuskiej, a ceny dodatkowo mnie od niej oddaliły.
Najczęściej kupowana pamiątka (za pewne i tak
made in China) to  kopia wieży Eiffla. Od koloru do wyboru – dosłownie.
Małe, duże, różowe, złote, jako figurki do postawienia na półce, jako
breloczki.

7 dzielnica

To tutaj jest wieża Eiffla. Tutaj też
zdecydowałam się na hotel, bo miałam blisko do najważniejszych punktów
zwiedzania. Zadbana, bogata. Raczej sklepy markowe, tzw. wyższa półka, dużo
kawiarni i restauracji. Parę marketów, piekarnie. W 7 dzielnicy czułam się
bezpiecznie.

Paryż jest niesamowitym miastem. Weekendowe zwiedzanie to stanowczo za mało. Mogłabym tam mieszkać. Paryż jest dla mnie równoważnią. Odpowiednią mieszanką starości i nowości, kolorów, ludzi, zieleni i szarości. Nie potrafię w słowach powiedzieć, napisać co na mnie wywarło tak wielkie wrażenie, nie potrafię powiedzieć za co je kocham, bo to miłość prawdziwa, a nie kocha się za coś, po prostu się kocha.
Magnes z Paryża
*współpraca Paris City Pass

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o