Egipt – Sharm el Sheikh – historia cukierka

Z przymrużeniem oka. Na Egipt cieszyłam się jak dziecko na cukierka. Kiedy go dostałam, patrzę i jakiś ten papierek od cukierka nieciekawy – enklawa rosyjska, widok z plaży na morze w Turcji mnie na kolana powalił, a tu nie, wkurzyli mnie na recepcji, a jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem, ochrona z wojskiem, policją wyskakuje zza każdej palmy, krzaka, bo konferencja, odwołali wyjazdy na pustynię, bo konferencja, pod piramidy też odwołane więc co ja Egiptu zobaczę??!! Ale otwieram ten papierek, zjadam cukierek i całkiem dobra ta czekoladka… 
Przepiękna droga palmowa


Sharm el Sheikh to kurort. Stworzony na potrzeby turystyki na pustyni, co doskonale widać z samolotu. Hotel hotelem podpierany i co drugi jeszcze bardziej bajkowy. Kwiaty i palmy po prawej, a po lewej pustynia, góry Synaju. Kontrast. Wieczorem centra handlowo – rozrywkowe, hotele toną w świetle, a pustynia groźnie czarnym mrokiem pokryta. 

Wybierając się na zwiedzanie miasta można skorzystać z taksówek hotelowych – najdroższe, takich poza hotelem (biało – niebieskie z numerem) – tańsze i najtańszy środek lokomocji – lokalne busiki (niebieskie), co jeżdżą główną drogą, zatrzymują się, gdzie chcemy, jeżdżą bez składu i ładu, ale ma to urok i  za parę dolarów całe Sharm się zwiedzi. Pan się namacha, nagada, ale pojedzie 🙂

Flaga Polski też powiewała

Rondo w Sharm

Ten pan pod lampą to ochroniarz – palmy za niskie to za słupkiem stał :-), ale tak samo stoi się i czeka na lokalnego busa, potem tylko machnięcie ręki i jedziemy…

… głównie takie widoki nas czekają …

… a potem już takie.

Wielbłądem po ścieżce rowerowej 🙂

Jadą szychy na konferencję

W Sharm warto zobaczyć meczet i kościół koptyjski. Ten pierwszy położony na bardzo ładnym terenie. Otoczony palmami, kwiatami. Przed wejściem fontanna. Do meczetu nie wolno było nam wejść, ale Ahmed – tam co drugi tak ma na imię 🙂 – wszedł i zdjęcia zrobił. Meczet większy, tak naprawdę ogromny, jest dla mężczyzn. Natomiast ten mały z boku dla kobiet, bo według Ahmeda, one się najlepiej w domu modlą. Ale już bardzo chętnie panie do biblioteki zapraszali, gdzie wręczali ulotki po polsku wychwalające islam i rolę kobiety w tej religii oraz tradycji.

Część budowli po lewej to meczet dla mężczyzn, po prawej dla kobiet, różnicę wielkości widać gołym okiem

Kościół koptyjski wybudowano w latach 2002-2008, a wszystkie malowidła na zdjęciach, przedstawiające sceny z Biblii, powstały w przeciągu dwóch lat 2008-2010 z rąk dwóch egipskich malarzy. W kościele przewodnik mówiący po polsku, chociaż jak się go pochwaliło, że tak ładnie po polsku mówi, to jakoś w przypływie radości po rosyjsku zaczął 🙂 Ciekawostka: msza trwa około 3 godzin, w święta 7, na stojąco!!! Do kościoła zakryte ramiona, dekolty i kolana. Dla zapominalskich plażowiczów rozdają takie złote szatki, co zakryją to, czego ma nie być widać. Wnętrze naprawdę bogato zdobione i robi wrażenie.

Pani na zdjęciu ma ową złotą szatkę 

Jako że ja lubię historię, religię, a zwłaszcza wszelkie ciekawostki z tym związane to przedstawię jedną. Kiedy Husni Mubarak przyjechał do hotelu nieopodal Hollywood (centrum handlowo – rozrywkowe w Sharm) stwierdził, że nie ma meczetu w pobliżu, a on się chce modlić. Co za problem? Meczet  powstał w przeciągu paru miesięcy. Ja słyszałam, że w ciągu dwóch, inni, że w ciągu miesiąca. Mubarak się pomodlił, pojechał, a meczet stoi i świeci… nie wiem czy pustkami, ale na zielono na pewno :-).

W Sharm mamy turystów plus pracowników. Ci pierwsi przylatują na tydzień, dwa, opalają się, nurkują, zostawiają dolary i odlatują. Ci drudzy przyjeżdżają tu, pracują od rana do nocy, zarabiają dla rodzin, które przeważnie zostają w Kairze. Najmniejsze mieszkania w stolicy mają 65 m kw. i tutaj nie ma się co dziwić patrząc na ilość członków rodziny.  Płacą za prąd i wodę, nie ma u nich czynszu. Za śmieci pewnie też nie płacą. Scena roku: hotel Four Seasons – wygłaskany, wycackany, wypielęgnowany, goście z milionami w kieszeni, a z tyłu hotelu dwóch takich Ahmedów śmieci z górki zrzuca. Lecą kartony, folie. Panowie papieroska palą i patrzą. Zastanawiam się, co oni robią. Mają zamiar to podpalić czy co?! Pięć minut później schodzą na dół, śmieci zbierają i z powrotem wnoszą na górę! Może się wystraszyli, że im się przyglądamy? A może to taka rozrywka 🙂 ? Te pracownicze bloki wyglądają jak ubogi krewny w porównaniu do hoteli.

W tym cukierku i tak najpiękniejsze to Morze Czerwone ze swoim podwodnym bogactwem skalistym wybrzeżem. Piękne ogrody i rdzawy piasek pustyni. Warto Sharm el Sheikh – miasto pokoju – zobaczyć poza hotelem. Trochę pospacerować, zerknąć gdzieniegdzie. Pogoda sprzyja ku opalaniu, nurkowaniu, spacerowaniu. Warto w Egipcie poszukać lata, kiedy u nas zimno, ponuro. I choć na początku byłam rozczarowana owym papierkiem, smak dobrego cukierka pozostał i pozostanie na lata. Przyznam szczerze, tęsknię …

BONUS – egipskie kociaki 🙂

Zdaje mi się, że widziałam koteczka …

… takiego wielkiego, że aż się bałam i zdjęcie przez szybę robiłam 🙂 Spójrzcie na jego łapy. Kot gigant. Kot mafiozo. Przyznaję oddałam mu rybę 😉
Zapowiedzi postów:
– Rafa koralowa w Sharm el Sheikh
– Soho, Old Market, Hollywood, Naama Bay
– Ziemia Święta

8 komentarzy

  1. Jeśli Egipt kiedykolwiek to tylko na rafę koralową. Wiem bogata kultura z jednej strony przyciąga, z dugiej dyskryminacja kobiet odpycha. Nie wiem, nie pędzę tam…..i nie mam nawet planów.
    Za to chętnie poczytam u Ciebie i pooglądam 😉

    1. To miło 🙂 Mnie jednak ciągnie. Na początku lekkie rozczarowanie, ale potem miłość rozkwitła haha Rafa faktycznie mnie urzekła i żałuję tylko, że nie mam lepszego aparatu, bo oczy piękniejsze rzeczy widziały niż na zdjęciu zostały – tak do rymu 🙂

    2. Dobry opis.Byłam w tym kurorcie w lutym ale przed tym szczytem,też widziałam meczet i kościół koptyjski i czytając Twój tekst to odniosłam wrażenie jakbym była z Tobą tam obecna.W Sharmie byliśmy po raz pierwszy,wcześniej byłam w Hurghadzie i w Tabie (jak już wcześniej wspomniałam w innym poście)Trafiliśmy do hotelu gdzie byli sami Rosjanie,o zgrozo !, ale Polaków było 4 sztuki,łącznie z nami i wspólnie umilaliśmy sobie pobyt.Tak jak mówisz, mimo wszystko, Egipt jest piękny.Ja uwielbiam nurkować a widoków podwodnych tam nie brakuje nawet przy hotelu i kamyczki które widzę na Twoim zdjęciu też podziwialiśmy,są niesamowite.Zaliczyliśmy wyjazd do Old Market taksówką,wiadomo trzeba się targować ale fajnie było popatrzyć na stragany i co nieco kupić (czekam na Twoją relację z Old Market i Hollywood)Świetne zdjęcia z relacji,a te egipskie palmy maja swój urok.Pozdrawiam Anonimowy Korab

    3. Tak, mimo wszystko piękny, więc teraz pewnie wybrałabym Hurghadę i w końcu Kair, bo ciągle odczuwam brak zobaczenia piramid 🙂 Zdjęcie palm jest chyba moje ulubione, a zrobione tak z "marszu: 🙂

  2. Trzeba było sprawdzić plan konferencji przed wylotem 😉 Albo wybrać Hurghadę jak większość Polaków. Sharm el sheikh nie tylko jest kurortem turystycznym, ale i centrum, w którym odbywają się bardzo ważne wydarzenia o charakterze politycznym. Dzięki temu Egipt pozyskał parę milionów w tym roku. Mieszkam tutaj już ponad rok i nie zamieniłabym tego miasta na żadne inne.

    W Sharm nie tylko są turyści i pracownicy. Są także bogaci Europejczycy, którzy przez cały rok grzeją dupkę w prywatnych kwaterach 😉 Ale tego się nie zobaczy mieszkając w hotelu.

    Za wywóz śmieci płaci się w Egipcie. Zarówno w Sharm jak i w Kairze. Czynszu nie ma, ale jest "serwis" czyli utrzymanie ogrodów i basenów, a także pensja dla ochrony na osiedlu, na którym mieszkam.

    Pozdrawiam i zapraszamy ponownie do Sharm.

    1. Trzeba było. Typowy Polak – mądry po szkodzie 😀 A ja właśnie nie chcę jak wszyscy i dlatego nie padło na Hurghadę 🙂 Wiem, że niektóre rzeczy są nie do zobaczenia przez tydzień wakacji. Nie ma takie opcji. Trochę zazdroszczę tego mieszkania tam 🙂 Zawitam ponownie, bo ogólnie mi się podobało, ale sprawdzę czy konferencji nie ma 😉

    2. Te konferencje dezorganizują życie nie tylko turystom. Na check pointach kontrolują tak, że jadąc samochodem standardowo 10 minut, tak w trakcie konferencji dzięki kontrolom około godzinę na tej samej trasie muszę przeczekać. Zapraszam do siebie na bloga -przed przylotem do Sharm, informuję o konferencjach jak tylko wiem, że się zbliżają 😉 !

      Ja nie byłam jeszcze w Hurghadzie, ale pomiędzy Sharm a Hurghadą wznowili połączenie promem, płynie się ok. 2h:) Więc chyba się kiedyś wybiorę z samej ciekawości. Właśnie Sharm wybierają częściej Rosjanie, a Polacy Hurghadę.

      Pozdrawiam serdecznie !

    3. Będę zaglądać. Szkoda, że wcześniej nie odszukałam Twojego bloga, ale się uczę na błędach 🙂 Wrócę do Sharm na pewno, bo może na początku nie byłam taka "happy" to jednak z dnia na dzień było co raz lepiej i żal wyjeżdżać 🙂

Dodaj komentarz